*
Dodane 2013-04-08 20.00 , komentarzy 29

ORLEN WARSAW MARATON 21 kwietnia 2013. Trwają zapisy i treningi [KONKURS]

Przygotowania do największej imprezy biegowej w Polsce, ORLEN Warsaw Marathon, wkroczyły w decydującą fazę. Organizatorzy przekazali też nagrody dla naszych Czytelników.

ORLEN WARSAW MARATON 21 kwietnia 2013. Trwają zapisy i treningi [KONKURS}

ORLEN WARSAW MARATON 21 kwietnia 2013. T...

Autor: arch. mm

ORLEN Warsaw Marathon to narodowe święto biegania, impreza jednocząca wszystkich amatorów sportu.  W trzech biegach na trzech dystansach - maraton, 10 km oraz charytatywny bieg na 3,33 km BiegamBoLubię POMAGAM - może pobiec praktycznie każdy. Dla wszystkich uczestników przygotowano bogaty pakiet startowy firmy ASICS. Na zwycięzców biegu maratońskiego czekają wysokie nagrody, a pierwsze tysiąc osób zostanie uhonorowanych rabatami na paliwo w postaci punktów VITAY.

W trakcie imprezy zostaną rozegrane 83. Mistrzostwa Polski w Maratonie Mężczyzn. Swój udział w ORLEN Warsaw Marathon zapowiedziało wiele znakomitych osobistości świata sportu, m.in. Henryk Szost, najszybszy maratończyk w Europie oraz Jaouad Gharib, wicemistrz olimpijski z Pekinu i mistrz świata z Paryża i Helsinek.

Najnowsze mapy, kontrolne limity czasu oraz godziny funkcjonowania stref to najważniejszy pakiet aktualizacji ogłoszony przez komitet organizacyjny Orlen Warsaw Marathon.

Polski Związek Lekkiej Atletyki opublikował regulamin 83. Mistrzostw Polski w Maratonie Mężczyzn. Regulamin znajduje się do wglądu na oficjalnej stronie internetowej ORLEN Warsaw Marathon.

Mapy – lokalizacja punktów nawadniania oraz odżywiania na trasie ORLEN WARSAW MARATHON

Na oficjalnej stronie internetowej Orlen Warsaw Marathon opublikowano również najnowsze mapki biegów. Trasy nie uległy zmianie, natomiast zostały uzupełnione m.in. o lokalizację punktów nawadniania Saguaro oraz punkty odżywcze.

W odpowiedzi na sugestie zawodników biegnących na dystansie 10 km organizator przygotował wydzielone sektory czasowe w strefie startowej, które mają ułatwić osiągnięcie zakładanego czasu biegu. Szczegóły na temat ich rozlokowania, a także pozostałych stref, dostarcza nowa mapa Miasteczka Biegaczy, która także jest już dostępna na stronie internetowej. 

Limit czasu w biegu na dystansie maratonu

Wszyscy uczestnicy Orlen Warsaw Marathon na dystansie maratonu muszą dobiec do mety w czasie nie dłuższym niż 6 godzin. Czas będzie liczony od strzału startera.

Nowością jest wprowadzenie czasów kontrolnych, mierzonych co 5 km. Ma to ułatwić zawodnikom ukończenie biegu w końcowym limicie czasu. Uczestnicy, którzy po osiągnięciu półmetka (przyjęto 22,5 km trasy) będą przekraczać zakładany limit czasu na punktach kontrolnych o 15 min, zostaną zobowiązani do przerwania biegu i zejścia z trasy, ponieważ nie dobiegną do mety w ramach obowiązującego końcowego limitu czasu. Osoby zainteresowane będą mogły dotrzeć do mety Miasteczka Biegacza korzystając z podstawionych mikrobusów. Ta zasada wynika z potrzeby możliwie szybkiego odblokowania zamkniętych ulic.

Miasteczko Biegaczy, pasta party i masaże

Będzie przeznaczone dla zawodników Orlen Warsaw Marathon startujących na dystansie maratonu oraz 10 km. Miasteczko będzie otwarte w niedzielę w godz.: 07:00 – 16:30 i znajdą się w nim m.in. przebieralnie oraz depozyty. Hala masaży zostanie zlokalizowana w Miasteczku Biegaczy i będzie czynna w niedzielę w godzinach 10:00 – 16:30. Masaże będą przeznaczone będą tylko dla zawodników startujących na dystansie maratonu. 

Startujący na dystansie maratońskim mogą skorzystać z przygotowanego specjalnie dla nich Lidl Pasta Party, które odbędzie się w sobotę na promenadzie wewnętrznej Stadionu Narodowego. Wstęp już od godziny 18:00 na podstawie okazanego vouchera, który będzie dodany do pakietów startowych. Początek Lidl Pasta Party zaplanowano na godzinę 19:00. 

UWAGA! KONKURS!


Uwaga biegacze, mamy dla Was mnóstwo nagród od organizatorów Orlen Warsaw Marathon!
  • Dwa zegarki TIMEX Ironman Sleek 250-Lap
  • Kurtka Asics FUJI PACKABLE JACKET
  • Trzy plecaki LIGHTWEIGHT RUNNING BACKPACK
  • Trzy koszulki GRAPHIC TEE 2
  • Pięć pakietów Energy Daily Pack


Co zrobić, aby wygrać? Czekamy na Wasze komentarze i opinie dotyczące biegania. Podzielcie się z innymi swoją pasją, przygodą i Waszymi historiami związaną z tą fantastyczną aktywnością.

Aby wziąć udział w konkursie należy zarejestrować i zalogować się w portalu MM Warszawa; komentarze umieszczone przez niezalogowanych użytkowników będą ignorowane. Redakcja MM Warszawa nagrodzi autorów najciekawszych wpisów. Na odpowiedzi czekamy do 18 kwietnia 2013 r. do końca dnia.

Zwycięzców konkursu powiadomimy mailowo.

Pozostałe konkursy znajdziesz w naszym serwisie: Konkursy MM Warszawa


* Uwaga: konkurs przeznaczony jest dla zarejestrowanych użytkowników. Przed wpisaniem komentarza należy się zalogować. Konkurs nie jest grą losową w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych z późniejszymi nowelizacjami. Nagrody w konkursie otrzymają autorzy najciekawszych komentarzy. O wyborze zwycięzców zadecyduje jury, w skład którego wejdą przedstawiciele redakcji MM Warszawa.

Uczestnikiem konkursu może być każda osoba fizyczna, pod warunkiem, że nie jest pracownikiem / współpracownikiem firmy Media Regionalne Sp. z o.o. (wydawca MM Warszawa) lub podmiotów od niej zależnych.

X

Miejsce
w rankingu
MM Warszawa

Jesteśmy warszawską ekipą MM i z Wami tworzymy ten serwis :-) Zapraszamy do kontaktu!!! :-) Redakcja online: redakcja@mmwarszawa.pl

Komentarze

Runner Runner
Moja pasja czyli bieganie :) 2013-04-08 22.53

Ja biegam, żeby w spokoju pomyśleć. Jestem z natury biegaczem - samotnikiem. Lubię to samotne bieganie, po lesie, nad rzeką, z dala od ludzi. Równy krok, ja i moje myśli. To takie oderwanie się od rzeczywistości. To czas, żeby się zastanowić nad tą rzeczywistością . Półtorej do dwóch godzin, tyle zazwyczaj trwa trening z wolnym wybieganiem. Wtedy, gdy nie myśli się o rytmie, nie trzeba kontrolować tętna i tego wszystkiego, co związane jest z techniką. Jest czas na radość z biegania i czasu dla siebie. Czasu bezcennego. Przecież nie da się biegnąc (a w każdym razie ja nie potrafię) i jednocześnie sprawdzać poczty, przeglądać internetu, odpisywać na smsy, oglądać telewizji i robić wszystkich innych rzeczy, które potrafią nas tak bardzo pochłaniać. Naszpikowani treściami, informacjami, obrazami i innymi bodźcami tak szybko żyjemy i przeżywamy, że zostaje już bardzo mało czasu na to, żeby się nad tym wszystkim zastanowić, przetrawić i wyciągnąć jakieś wnioski. Pędzimy na oślep, od jednego do drugiego mejla, sprawdzając twitty, licząc lajki na Facebooku z pilotem w ręku. Może dlatego dopada nas wszystkich częste wrażenie, że to wszystko takie ulotne, mało znaczące, niemal nieistotne choć jednocześnie takie ważne. Dlatego tak cenię ten równomierny bieg. Uciekają kolejne kilometry, a ja mogę wszystko to sobie na spokojnie poukładać. Zastanowić się nad książką, którą właśnie czytam, itp. Mogę na spokojnie zastanowić się nad rozmową, którą wczoraj przeprowadziłem i co wynika z tego, że przytrafiło mi się rano to, a nie coś innego. Ten tekst też powstał podczas biegania. Mogłem na spokojnie pomyśleć, co dzięki tej ciszy i samotności zyskuję. A nie mam wątpliwości, że w ten sposób rzeczywistość staje się bardziej zrozumiała, bo mogę ją choć chwilę kontemplować. Dzięki temu podczas zawodów, nie muszę się zastanawiać nad wieloma rzeczami, wtedy mogę się skupić na tętnie, oddechu i technice. O życiu myślę wtedy, gdy podczas spokojnego biegu cieszę się kolejnym sukcesem.

mkisluk mkisluk
Bieganie czyli sposób na chwilową ucieczkę od rzeczywistości. 2013-04-09 10.40

Wszystko zaczęło się od prozaicznej rzeczy - poprawy sylwetki i kondycji. Przerodziło się to w pasję i sposób na relaks. Kiedy wkładam co wieczór buty i słuchawki, o niczym nie muszę myśleć, zostaję sam ze sobą. Pozwala mi to odpocząć od problemów codziennego dnia. Kiedy wracam, myślę sobie, że dla takich chwil warto żyć. Ale, jak mówią apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dlatego postanowiłem zadebiutować w Orlen Warsaw Maraton w biegu na 10 kilometrów. I już dziś wiem, nie jest ważne z jakim wynikiem, ważne aby ukończyć trasę. I do tego wszystkich zachęcam, wyjdźcie z domu, zacznijcie biegać i cieszyć się życiem! Mówię Wam, warto!

Szewc Gość
~Szewc
Całe spektrum emocji. 2013-04-09 13.27

Beztroska. Jeszcze za dzieciaka, w czasach kiedy komputer był rzadkością, a na dwór wychodziło się o świcie i wracało wraz ze zmrokiem, bieganie towarzyszyło mi non stop. Gdy znakomita większość osiedlowych zabaw, od policjantów i złodziejów przez mini olimpiady, sprowadzała się do tego kto jak szybko pobiegnie, ta umiejętność była nieodzowna i jednocześnie naturalna.

Strach. Tę naturalność, postanowił wykorzystać mój W-Fista z gimnazjum. Przez dni poprzedzające moje pierwsze zawody nieustannie towarzyszył mi stres. Myśli o dystansie, którego nigdy nie biegłem i nie przebiegnę, będą lepsi, nie dam rady, byle nie być ostatnim... Szukanie wymówek, na szczęście, bez powodzenia.

Wyciszenie. Sam dzień zawodów to ściśnięty żołądek i miękkie nogi. Stres jest, ale jakby inny, cały organizm wyczekuje tych pięciu minut nadludzkiego wysiłku.

Pobudzenie/Niepokój. Moment startu zawsze wydawał mi się dziwnie krótki. Nerwowe dreptanie przy linii startu, przepychanie się o lepszą pozycje... i wnet całe napięcie, wszystkie kłębiące się myśli, nagle rozbite jak bańka przez jedną komendę sędziego.

Cierpienie. Bieg na zawodach to coś z goła innego niż rekreacyjny jogging. Biegnie się nie tylko dla siebie, także dla szkoły, wfisty, kumpli z drużyny... wielu ma oczekiwania, ale w tej walce jesteśmy sami. To czy się uda, zależy od tego ile razy będziemy w stanie powiedzieć naszemu mózgowi, Wypchaj się! i jechać dalej.

Satysfakcja/Euforia. Kiedy przy drgających mięśniach, narastającym bólu głowu, słaniając się na nogach schodzę z linii mety...
jest to jeden z najszczęśliwszych momentów jakich można doświadczyć. I nie liczy się to czy wygrałem/liśmy, jak to, czy dałem z siebie wszystko, i trochę więcej.

Od przedstawionej mieszanki uczuć z czasem się uzależniłem.
Zmieniły się jej proporcje, ubyło strachu na rzecz zapału. Czas zawodów minął, zostało bieganie jako hobby, na razie wystarcza ;)

Szewc Szewc
Całe spektrum emocji. 2013-04-09 13.30

[Wybaczcie, że podwójnie, ale tak się rozpisałem, że mnie wylogowało przez ten czas :)]

Beztroska. Jeszcze za dzieciaka, w czasach kiedy komputer był rzadkością, a na dwór wychodziło się o świcie i wracało wraz ze zmrokiem, bieganie towarzyszyło mi non stop. Gdy znakomita większość osiedlowych zabaw, od policjantów i złodziejów przez mini olimpiady, sprowadzała się do tego kto jak szybko pobiegnie, ta umiejętność była nieodzowna i jednocześnie naturalna.

Strach. Tę naturalność, postanowił wykorzystać mój W-Fista z gimnazjum. Przez dni poprzedzające moje pierwsze zawody nieustannie towarzyszył mi stres. Myśli o dystansie, którego nigdy nie biegłem i nie przebiegnę, będą lepsi, nie dam rady, byle nie być ostatnim... Szukanie wymówek, na szczęście, bez powodzenia.

Wyciszenie. Sam dzień zawodów to ściśnięty żołądek i miękkie nogi. Stres jest, ale jakby inny, cały organizm wyczekuje tych pięciu minut nadludzkiego wysiłku.

Pobudzenie/Niepokój. Moment startu zawsze wydawał mi się dziwnie krótki. Nerwowe dreptanie przy linii startu, przepychanie się o lepszą pozycje... i wnet całe napięcie, wszystkie kłębiące się myśli, nagle rozbite jak bańka przez jedną komendę sędziego.

Cierpienie. Bieg na zawodach to coś z goła innego niż rekreacyjny jogging. Biegnie się nie tylko dla siebie, także dla szkoły, wfisty, kumpli z drużyny... wielu ma oczekiwania, ale w tej walce jesteśmy sami. To czy się uda, zależy od tego ile razy będziemy w stanie powiedzieć naszemu mózgowi, Wypchaj się! i jechać dalej.

Satysfakcja/Euforia. Kiedy przy drgających mięśniach, narastającym bólu głowu, słaniając się na nogach schodzę z linii mety...
jest to jeden z najszczęśliwszych momentów jakich można doświadczyć. I nie liczy się to czy wygrałem/liśmy, jak to, czy dałem z siebie wszystko, i trochę więcej.

Od przedstawionej mieszanki uczuć z czasem się uzależniłem.
Zmieniły się jej proporcje, ubyło strachu na rzecz zapału. Czas zawodów minął, zostało bieganie jako hobby, na razie wystarcza ;)

fredoza fredoza
trochę poetycznie trochę chaotycznie :) 2013-04-10 12.32

...bieganie jest dla mnie niczym czytanie wierszy Szymborskiej- uskrzydla, jest jak pierwszy powiew wiosny (może nie tegorocznej akurat) budzi energię do działania, bieganie jest medytacją, pozwala oderwać się nie tylko od ziemi dwoma nogami, ale też od codzienności. Bieganie daje szansę poznania nowych zakamarków w okolicy, ale też odkryć własne granice, a czasem nawet je przekroczyć. Bieganie czasem jest jak zakochanie, kiedy serce zaczyna mocniej bić. Bieganie jest całym spektrum uczuć i wrażeń, których warto doświadczyć.

Śnieżka Śnieżka
BIEGANIE TO NIE PASJA, TO STYL ŻYCIA !!! 2013-04-11 11.26

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się zwyczajnie. Już w szkole podstawowej rozciąganie i bieganie było postawą rozgrzewki. Co roku szkoła wyznaczała grupkę najszybszych dzieciaków do udziału w konkursie na dystans 2 km. Zawsze byłam wysoka, szczupła i uwielbiałam sport, więc nie było dla mnie zaskoczeniem, że i ja się znalazłam w tej grupie. I tak za pierwszym razem zdobyłam 25 miejsce -to była 4 klasa szkoły podstawowej. Ogromnie się cieszyłam z tego miejsca i zapragnęłam poprawić czas i startować w latach następnych. Przez myśl mi nawet nie przeszło, że będzie to moja odskocznia od stresów dnia codziennego.

Z perspektywy czasu dostrzegam, że moja pasja związana z bieganiem rozpoczęła się banalnie i trwa do dzisiaj. Co więcej, oprócz radości wynikającej z wysiłku fizycznego, dobrego samopoczucia i dotlenienia organizmu, zyskałam coś o wiele piękniejszego – przyjaźń na całe życie!

Podczas jednego niedzielnego poranka obierając trasę wzdłuż Starych Bielan, na jednym skrzyżowaniu zagapiłam się i zderzyłam z równie roztargnioną biegaczką. Kiedy zdążyłyśmy się zorientować, co się stało i że żadna z nas nie nabawiła się niepotrzebnej kontuzji, obydwie zaczęłyśmy się śmiać. Okazało się, że lubimy tą samą trasę, tylko że ja biegam raczej w tygodniu, a Ula w weekendy. Razem pobiegłyśmy na kawę i tak zaczęła się nasza przyjaźń, która trwa po dziś dzień. Mieszkamy już w innych częściach Warszawy, ale zawsze znajdujemy czas na choćby jedną rundkę wokół parku w ciągu tygodnia.

BIEGANIE TO NIE PASJA, TO STYL ŻYCIA. To nie ja wybrałam bieganie, ale bieganie wybrało mnie. Od kiedy zaczęłam trenować mam wrażenie, że w bardziej efektywny sposób przebiegam przez życie z ludźmi, którzy są do mnie podobni. Są dla mnie promyczkami słońca i wiem, że nie tylko na trasie, ale i w normalnym życiu mogą liczyć, że przybiegną mi z pomocą.

Lacrimosa Lacrimosa
Bieganie bez połączenia - aura nudy i zniechęcenia... 2013-04-11 13.03

Osobiście bieganie długodystansowe nigdy mnie nie pociągało, zawsze malowało mi się to jako nudne zajęcie - biec, biec i biec przed siebie ze słuchawkami na uszach - bo przecież 90 % amatorskich biegaczy bez sprzętu muzycznego obejść się nie może... Niemniej inne sporty w połączeniu z ruchem biegowym są dla mnie sposobem na życie, na zdrowie i humor! Uprawiam siatkówkę, piłkę nożną, lekkoatletykę - w każdy z tych sportów bieganie jest wkomponowane. Jednak towarzyszy tym dyscyplinom jakaś bardziej zaawansowana strategia, większe emocje, zespół, taktyka... Podejmowałem wielokrotnie próby przełamania wobec biegania w czystej postaci, jednak zawsze miałem niedosyt - brakowało mi jakiegoś elementu, który magnetycznie przyciągnąłby moją osobę i trzymał przy tej formie aktywności. Skierowałem się na inne tory, podczas gry w piłkę nożną niejednokrotnie okazywało się, że po zsumowaniu przebiegniętego dystansu podczas meczu, był on niepomiernie większy niż przy 30 min czy godzinnym joggingu, a dawał mi ogromnie większą satysfakcję i radość. Pomimo że bieganie i ja nie jesteśmy dla siebie stworzeni - uważam że może to być dobra odskocznia od dnia codziennego, chwila - która według opinii wielu - doskonale relaksuje i daje poczucie wolności i radości! ;)

Vroobelek Vroobelek
Od zniechęcenia do uzależnienia 2013-04-11 13.04

Jakby ktoś parę lat temu mi powiedział, że będę regularnie biegał: 5 kilometrów, 10 czy nawet 15 - popukałbym się z czoło. Z moją kondycją? Kondycja jest jaka jest, a ja biegam!

Ale od początku. Bieganie nigdy nie kojarzyło mi się dobrze. Koszmarem było 1000 metrów w podstawówce i liceum. Wypluwanie płuc i kończenie dystansu siłą woli. Oceny za czas biegu, chociaż sprawdzianu nie poprzedzał żaden trening, pani od WF mówiła, że dziś biegamy, to biegaliśmy. W ten sposób szkoła zniechęciła mnie do biegania na dobre kilkanaście lat.

Spróbowałem do biegania wrócić w kwietniu 2003, równo dziesięć lat temu. Wyszedłem do lasu, zacząłem od razu ostro i … po 1,5 minuty poddałem się nie będąc w stanie dalej biec. 4 minuty odpoczynku – i ponownie. Dzień później raz jedyny mi się udało przebiec ledwie dwie minuty, ale byłem bliski zejścia. Nie, bieganie nie dla mnie. Dałem sobie spokój i kupiłem kilka miesięcy później rower.

Teraz już wiem co robiłem źle - otóż nie umiałem biegać! Dopiero później przeczytałem, że trzeba zaczynać o wiele wolniej, nie można na pełny gaz, bo szybko wyczerpią się tlen i siły.

Ale dopiero 3 lata temu odważyłem się spróbować ponownie. Tym razem już według planu - mało biegu, dużo marszu, stopniowe powiększanie odcinków biegowych. I udało się. Na początku odcinki po 2 minuty, potem 3 minuty, 4, 5, 10 - aż po dwóch miesiącach doszedłem do 30 minut ciągłego biegu. Czegoś, co było dla mnie kompletnie niewyobrażalne.

I odkryłem coś, o czym na WF nigdy nie mówili, czyli... euforię biegacza. Po tych 30 minutach truchtania czuję się niesamowicie lekki, zadowolony, spełniony, niczym się nie przejmuję i głupio się uśmiecham. I że wszelkie przerwy - przeziębienie, ostra zima czy wyjazd służbowy sprawiają, jak bardzo tego biegania mi brakuje! Naukowcy stwierdzają, że odpowiedzialny za to jest przypływ endorfin. To on sprawia, że wielu ludzi od biegania się uzależnia.

Biegam teraz co drugi dzień, kilka razy w roku startuję w zawodach, bez specjalnych sukcesów, ale to się nie liczy. Odkryłem aktywność ruchową, która daje mi niesamowitą frajdę, dużo nie kosztuje, a jedyne co trzeba zrobić to... włożyć buty i wyjść z domu. Tak, jestem uzależniony i bardzo się z tego cieszę.

alleksandrka alleksandrka
Bieganie bieganie 2013-04-11 13.14

Świetne te powyższe historie- inspirujące. Nie takie pitu pitu jak moje, żeby wygrać fajny zegarek..

Raven Raven
bieganie zbliża 2013-04-11 20.05

Co mi dało bieganie? Naprawdę dużo szczęścia, chociaż wcale nie w związku ze sportem ani ćwiczeniami. Ale związek to dobre słowo ;) Pamiętam dokładnie jak ponad 3 lata temu poznałam pewnego chłopaka, który zawrócił mi w głowie. Sport był (i jest nadal!) dla niego bardzo ważny, a ja ze sportem miałam tyle do czynienia, co przymusowy WF jeszcze w czasach szkolnych. Los jednak był dla mnie przychylny i mimo braku ćwiczeń w moim życiu i tak udało mi się zachować szczupłą sylwetkę. Żeby jednak mieć jakiś pretekst do spotkań i bliższego poznania, zaproponowałam temu chłopakowi, że możemy razem biegać, a on się zgodził. Oczywiście wtedy nie myślałam o tym, że przecież umiem biec bez przerwy najwyżej przez 5 minut, a już po tym czasie i tak wypluwam płuca... Los jednak nadal mi sprzyjał i z naszych biegów nic nie wychodziło z przeróżnych powodów, natomiast spotkania jak najbardziej się odbywały i tak trwają po dziś dzień. Teraz już jednak wiem, że mimo zamiłowania do sportów, on od samego biegania zdecydowanie bardziej woli inne dyscypliny sportowe i umawiał się ze mną nie dla wspólnych biegów :) Jednak sama idea biegania nas połączyła.

paczusmo paczusmo
:) 2013-04-12 12.38

bieganie to moje życie:)

LucySnowe LucySnowe
bieganie - zszarganych nerwów rozładowywanie 2013-04-12 18.51

Biegam nie tylko dla zdrowia i formy, choć to, oczywiście, ważne. Bieganie jest dla mnie ciekawą formą spędzania czasu ze znajomymi - wspólny wysiłek naprawdę zbliża. Wysiłek związany z bieganiem przyczynia się do produkowania hormonu szczęścia, a tego nigdy za wiele. I wreszcie - jak w moim przypadku - bieganie jest doskonałym sposobem na rozładowanie negatywnych emocji. Kiedy czuję silną złość i chęć niszczenia bądź też użycia potężnej dawki siarczyście nieprzyzwoitych słów, zamiast tego biegam. Po pokonaniu dłuższego dystansu, złość, nawet jeśli nie mija całkiem, to nie mam już siły, aby dawać jej dodatkowy wyraz.

ngsowa ngsowa
bieganie- sposób na zdrowie 2013-04-14 13.18

Regularnie biegam od ponad roku. Po przeprowadzeniu się do Warszawy poszukiwałam dla siebie jakiejś formy aktywności po pracy. Znalazłam specjalne treningi biegowe dla kobiet i tak się zaczęło. Chociaż na początku był ból, zakwasy i liczne wymówki: nie dzisiaj, brzydka pogoda, nie chce mi się. Ale to jest nałóg, zdrowy nałóg. Podoba mi się to, że bieganie jest tutaj odbierane jako coś normalnego, zdrowego. A nie zawsze tak jest. Mam pewien cel biegowy na przyszły rok: biec w kolejnej edycji biegu 'Policz się z cukrzycą". Cukrzyca to okropna choroba, utrudniająca codzienne życie, dotyka coraz większej liczby osób. Jako osoba z podwyższonej grupy ryzyka zapadnięcia na nią, chcę jej pokazać, że mogę ją ubiec nałogiem zdrowym, czyli bieganiem, a nie nałogiem np. zajadania się słodyczami i złą dietą. Moje dobiegnięcie do mety dedykuję bliskiej mi osobie, która zmaga się z tą chorobą.

sebotronix sebotronix
szybkim krokiem po Warszawie 2013-04-14 23.25

Czołowe miejsce na liście możliwości przemieszczania się na terenie Warszawy z miejsca A do miejsca B (nie wliczając drogiej ostatnio komunikacji miejskiej) zajmuje podróż na autonogach.
Podróżować można na kilka sposobów. Od powolnych, posuwistych ruchów kończyn dolnych, przez marsz pospieszny, aż po biegi długodystansowe. Jak się okazuje, początki nie należą do łatwych. Podróż w butach o własnym napędzie, często bywa męczący. Jednak stopniowo odkrywa się wielkie tego zalety...
W moim przypadku taka forma transportu przerodziła się w pasję.
Krótkie, proste odcinki z czasem zmieniały się w coraz dłuższe. Szybko przekonałem się, że biegi są również doskonałym sposobem relaksu. Niejednokrotnie po ciężkim dniu spędzonym na pracy umysłowej, popołudniowy bieg ulicami Warszawy stał się niezastąpioną i relaksującą formą odpoczynku. Czasami w zamyśleniu spoglądając na zmieniające się ulice. A czasem z muzyką na uszach zapominając o problemach. Forma i zdrowie stały się miłym dodatkiem, pozwalając mi coraz aktywniej zanurzyć się w Warszawskim świecie.
Bieganie z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, jako możliwość aktywnego spędzania wolnego czasu. Jest to również idealny wybór dla osób chcących poprawić kondycję i utrzymać zdrowie w jak najlepszym stanie.

Cywa Cywa
Trucht z pieskiem ;) 2013-04-15 16.33

Ja biegam,gdy jestem trochę zdenerwowany lub mam za dużo czasu.Często zabieram też swojego pieska (syberian husky),który dzielnie dotrzymuje mi kroku ;)
Co ciekawsze,biegam z nim wokół jednego z warszawskich cmentarzy-cmentarza bródnowskiego.
Startowałbym w biegach masowych,jednak jak dla mnie wydatek około 50 złotych to dużo,dlatego od tego roku postanowiłem,że będę wolontariuszem-chciałem po prostu tam być i ewentualnie zrobić coś dobrego ;).Byłem już w depozytach podczas marcowego półmaratonu warszawskeigo ,a 21 kwietnia będę zabezpieczał trasę ;)
Nie mogę się juz doczekać niedzielnej imprezy!

adam Gość
~adam
Gdzie zaparkować? 2013-04-16 12.54

Witam, wszystkim osobom, które planują przyjazd samochodem w okolice Stadionu Narodowego polecam wcześniejszą rezerwację parkingu przez parkomi.pl – on-line wygodnie i bez pośpiechu.

Klik Klik
to moja wiara 2013-04-16 14.24

bo ja wierzę że bieganie podnosi jakość mojego życia, a także że je wydłuża. :) Bieganie poprawia mi nastrój i dodaje siły. Bieganie jest codzienna modlitwą o spokój wewnętrzny. Bieganie to błaganie o dobry nastój. Bieganie to mój codzienny rytuał dzięki któremu moje życie jest na właściwych torach. Bieganie jest wybawieniem od piekła otyłości i innych chorób XXI wieku. Bieganie to boskie tortury dla mięśni, i rajski spokój dla umysłu. :)

Anulka Anulka
Z uśmiechem przez życie 2013-04-17 11.42

Trudno mi się wypowiadać jak reszta osób biorących udział w tym konkursie, że jestem „biegaczką”. W młodości, owszem, biegałam regularnie. Obecnie jest to codzienny trucht z psem, jak również najlepszy sposób na utrzymanie przyzwoitej kondycji, która pomaga mi w pracy z małymi dziećmi. Dzięki tej fenomenalnej aktywności, jaką jest bieganie, nie mam zadyszki podbiegając do środków komunikacji miejskiej, czuję się dobrze we własnej skórze i zawsze mam wystarczające pokłady siły i energii, żeby każdy dzień zaczynać z uśmiechem na ustach.

andrzej1989 andrzej1989
Zwykła historia 2013-04-18 00.22

Kiedyś przypadkowo w pewne niedzielne marcowe przedpołudnie pojechałem sobie na Krakowskie Przedmieście w Warszawie. Okazało sie że jest ono zablokowane z powodu odbywającego się tam Półmaratonu. Z ciekawością obserwowałem kolejnych biegaczy przekraczających linię mety, oraz emocje jakie przeżywali. Była to radość zmieszana z bólem. Myślałem co kieruje tymi ludźmi że katują swoje ciało takim kosmicznym dystansem jakim jest 21 km. W końcu inteligentnie stwierdziłem czemu samemu miałbym nie spróbować. Jako że kalendarz był pusty postanowiłem uderzyć od razu z grubej rury i zapisać się na maraton warszawski. Rozpocząłem pierwsze treningi w kiepskich butach ocierających palce co nie było przyjemne. Tak mijały tygodnie i coraz bardziej się wkręcałem. Ściągnąłem sobie plany treningowe, a za swój cel przyjąłem czas pięciu godzin. Bieganie było metodą ucieczki od ciągłego prowadzenia trybu życia bardzo studenckiego, jakie prowadzi większość studentów leśnictwa z SGGW. Nie zapomnę nigdy pierwszych kontuzji (wracanie pieszo z dworca centralnego na ursynów), czy problemów natury gastrycznej (gdzie tu myknąć za potrzębą na Belwederskiej). I tak wesoło dotrwałem do dnia biegu. Magicznym elementem całego cyklu jest dla mnie przyczepianie numeru startowego do koszulki. Cały maraton udało mi się ukończyć z względnie dobrym czasem 4.10. Podstawowym elementem bez którego nie biegałbym jest muzyka. Dobrze złożona playlista potrafi zdziałać cuda i pomóc w chwilach kryzysu. Na mecie poczułem wreszcie jak to jest przebiec maraton. Odebrałem medal i usiadłem na bruku. Nie mogłem nawet się popłakać bo byłem tak odwodniony. Na twarzy odłożyły mi się kryształki soli. Powiedziałem sobie że już nigdy więcej maratonów. Jednak dystans ten ma sobie jakąś siłę przyciągania i skusiłem się na to jeszcze 2 razy, oprócz tego zaliczając "dojazdówki" w postaci maratonów.
P.S. Wczoraj odebrałem starter na niedzielny bieg. Orlen Maraton-przybywaj!!!

theclaudia theclaudia
"Nie trzeba być pierwszym" 2013-04-18 09.48

Codzienna walka z samym sobą, setki wyrzeczeń
Osamotnienie podczas startów, łzy radości na mecie
Narastające tępo, ciężka praca i wysiłek
Znakomite wyniki, dla mnie radości chwile

Nie trzeba być pierwszym, a przynajmniej nie zawsze
Liczy się wiara -teraz tak na to patrzę
Liczy się siła, której nigdy nikt nie zatrze...

gosława gosława
Uzależnienie 2013-04-18 09.52

Chyba wszyscy biegający zgodzą się ze mną - BIEGANIE UZALEŻNIA! :)
Zaczęłam biegać dopiero w tym sezonie po latach awersji do tego sportu. Wiele razy próbowałam, zaczynałam i kończyło się na strasznej zadyszce i zmęczeniu. Zniechęcałam się i twierdziłam że to nie dla mnie. Aż wreszcie udało się:) Najważniejsze to podejść do biegania ze spokojem. Małymi kroczkami iść (a właściwie biec) do celu ;) Bieg przeplatany z marszem to najlepszy sposób na to aby zacząć. Nie forsować się i dać sobie czas. Kiedyś 2km to był dla mnie sukces, niedawno przebiegłam 10! :D
W niedzielę biegnę na Orlenie na dystansie 10 km aby się sprawdzić i udowodnić samej sobie że DAM RADĘ!
Bieganie to fantastyczna sprawa a ja jestem najlepszym przykładem na to że MOŻNA! :)

malina35 malina35
Moja przygoda z bieganiem 2013-04-18 15.00

Mąż zmotywował mnie do biegania, ale od początku. Gdyby mi ktoś powiedział rok temu, że będę biegała to bym go wyśmiała, a że będzie mi to sprawiało przyjemność to powiedziałabym, że chyba zwariował. Odchudzam się od pół roku, dieta mż i sport cztery razy w tygodniu po godzince. W lutym się okazało, że schudłam 12 kg. Mąż któregoś lutowego wieczoru zapytał mnie czy nie chcę zacząć biegać, ja na to, że mam słabą kondycję, on, żebym spróbowała. Tego samego wieczoru przebiegłam 15 minut bez zatrzymywania się, dystans ok.3 kilometrów. To był sukces, byłam z siebie dumna. Mąż też był pod wrażeniem, następnego dnia dostałam od niego w prezencie strój do biegania i od tamtej pory biegam. Czuję się wspaniale, czekam na koniec dnia, żeby móc pobiegać. W dalszym ciągu ładnie chudnę, sylwetka coraz to lepsza i samopoczucie. W trakcie biegania myślę o różnych rzeczach, jak mam problem to szybciej znajduję rozwiązanie. Bieganie polecam każdemu. Teraz potrafię przebiec 40 minut, mam zamiar wystartować w biegu na 5km, który odbędzie się 28 kwietnia w mieście w którym mieszkam.

Magicc Magicc
Małymi kroczkami do doskonałości 2013-04-18 19.23

Ja postępuję zgodnie z sentencją Roberta Colliera: "Sukces to suma niewielkiego wysiłku powtarzanego z dnia na dzień". Wszystko zaczęło się kilka lat temu od kilkuset metrowego pościgu za tramwajem. Tramwaj udało mi się dogonić, ale jakim kosztem! Przez całą, kilkunastominutową podróż na uczelnię nie mogłem złapać oddechu i byłem mokry, jakbym dopiero co wyszedł spod prysznica. Po kilku podobnych sytuacjach powiedziałem: "Basta, tak dłużej być nie może!". Za jakiś czas z trudem udało mi się przełamać - wstałem razem ze wschodem słońca i jeszcze przed śniadaniem poszedłem biegać. Przebiegłem niecały kilometr i byłem ledwo żywy. Za tydzień postanowiłem pobić swój wyczyn - udało się, przełamałem barierę 1 kilometra. Od tamtego czasu staram się biegać co najmniej raz w tygodniu (oczywiście kiedy pozwala na to pora roku). Obecnie biegam 5 kilometrów w całkiem niezłym tempie, a mój rekord to 12 kilometrów (i czuję, że stać mnie na więcej). Staram się biegać regularnie i nie forsować się za bardzo. Po około roku, od kiedy zacząłem biegać, efekty są oszałamiające! Nie tylko te fizyczne, ale również psychiczne - dzięki bieganiu czuję, że z każdym biegiem staję się lepszy i jestem o krok bliżej do doskonałości.

runnabie runnabie
Dla przyjemności i radości 2013-04-18 20.44

Biegam od wielu lat. Biegam bo lubię, bo chcę, bo dbam o zdrowie i kondycję, bo sprawia mi to przyjemność. Udało mi się zarazić tą pasją wielu znajomych i przyjaciół. Uwielbiam mijać na swojej trasie ludzi w różnym wieku i różnej kondycji, którzy starają się, tak jak ja, pokonać swoje granice wytrzymałości i zdyscyplinować się do pokonywania kolejnych kilometrów, nawet gdy jest bardzo ciężko, pali słońce albo wieje wiatr. Od niedawna wybrałam bieganie jako formę "przywitania dnia" - codziennie rano, ot tak, dla przyjemności i radości :-) Polecam KAŻDEMU!

kasia_dera kasia_dera
Moje bieganie 2013-04-18 20.49

W sumie do dzisiaj nie wiem czemu akurat wybrałam bieganie. Ten moment był bardzo spontaniczny. Nigdy tego nie planowałam. Nigdy nawet o tym dłużej nie myślałam. Do dzisiaj jak sobie pomyślę, że ktoś kiedyś by mnie przekonywał do systematycznego biegania, w dodatku decydując się na to całkowicie świadomie, to bym zaśmiała mu się
prosto w twarz. Nie uwierzyłabym, że to mogę być ja.

Od zawsze bieganie kojarzyło mi się przede wszystkim z męką. Z okropnym bólem i zadyszką. Takie właśnie zdanie miałam o bieganiu uczęszczając na lekcje w-f. Od zawsze lubiłam sport sam w sobie. Na początku była piłka ręczna, jednak potem zakochałam się na bardzo długo w siatkówce [od gimnazjum aż do dzisiaj (chociaż teraz siatkówka poszła trochę w odstawkę)]. Wtedy zaczęła się moja fascynacja siatkówką, siatkarzami. Grałam, oglądałam, czytałam, treningi w damskiej drużynie, wyjazdy na mecze – tym wszystkim zapełniałam sobie czas.Tak moja miłość do siatki trwała…i trwała.

Aż pewnego czerwcowego dnia koło południa, Ad zapytał się mnie co ma zrobić żeby schudnąć. Sama gra w siatkę nie dawała już takich efektów. W pewnym momencie, całkiem spontanicznie, przyszło mi na myśl bieganie. Do końca nie byłam przekonana, ale zaproponowałam Ad bieganie bez dłuższego zastanowienia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam
jakie to będzie miało skutki.Przyjął pomysł ogromnie entuzjastycznie. Od razu powiedział, że dzisiaj idziemy biegać. Totalnie bez planu. Ad zaczął przeglądać internet jak zacząć biegać? i takie tam. Ja przez bardzo długi czas nic kompletnie sama z siebie nie przeczytałam. Nawet nie próbowałam szukać. Nie czułam takiej potrzeby, bo niby co trzeba wiedzieć żeby biegać. Totalna ignorancja tematu samego w sobie. Nie polecam takiego podejścia, wręcz odradzam.
Tego samego dnia pobiegliśmy w pięknym lesie. Owszem nie było łatwo, chociaż teraz niewiele pamiętam. Ad z upływem czasu, był coraz bardziej nakręcony na bieganie, ja w sumie tak średnio. Po pewnym czasie sprawiało mi to przyjemność, ale towarzyszyło temu więcej bólu i zniechęcenia w trakcie.Nie miałam ambicji, celu, żadnej perspektywy przed sobą. Tak jakbym ją zablokowała. Ad zaczął się przygotowywać do maratonu w Warszawie i jego motywacja wzrastała. Moja systematycznie spadała. W pewnym sensie zaczęła mnie dopadać pewnego rodzaju frustracja. Nie czułam się na siłach ani fizycznych, ani psychicznych by móc więcej.

Byłam w pewnym momencie gotowa całkiem odpuścić. Przystawałam praktycznie na każdym treningu. Opuszczałam treningi. Takie błędne koło, z którego nie mogłam wyjść.Wtedy całkowicie przez przypadek przyszło wybawienie. Plan!! Według którego będę biegać. Będę się przygotowywać do półmaratonu. To okazało się dla mnie strzałem w
dziesiątkę. Do dzisiaj realizuję tydzień za tygodniem, trening po treningu (o czym możecie poczytać na bliczku) ;) Oczywiście są wzloty oraz upadki. Ale jeszcze się nie poddałam.

Każdemu kto zaczyna swoją przygodę i nigdy nie biegał według planu treningowego. Polecam spróbować poszukać odpowiedniego dla siebie w internecie. Naprawdę u mnie zmieniło się od tego momentu wszystko. Podejście, motywacja, psychika odwróciło się o 180 stopni.

Dodaj swój komentarz: