*
Dodane 2012-03-18 19.10 , komentarzy 4

Życie na squacie, czyli Elba od środka

Mieszkańcy squatu przy Elbląskiej oprowadzają nas po swoim miejscu. Zobaczcie życie na wskroś alternatywne.

Z mieszkańcami squatu rozmawiamy o życiu, którego nie zobaczymy ...

„Tworzyć, nie kupować.” Elba od środka

Autor:

Aby dostać się skrótem do Elby, skręcam z ul. Powązkowskiej i idę kilkaset metrów przez nieużytki. Stąd podczas piątkowej blokady eksmisji squatu Elba, aby zabarykadować ulicę, uczestnicy znosili gałęzie, deski i cegły. Kilka lat temu tutaj też był squat, ale właściciel zdecydował się go zburzyć. Mieszkańcy dawnej lokalizacji przejęli budynki pod numerem 9/11.

Przed bramą rozmawia kilka osób. Przedstawiam się i wchodzę. Mówią, że właśnie trwa zebranie kolektywu, ale kogoś wyciągną, żeby mnie oprowadził. Zebranie kolektywu to dyskusja w kółku, między ludźmi kręcą się psy. W Elbie były organizowane, m.in. zbiórki pieniędzy dla schronisk. Za chwilę podchodzą do mnie Landryn i Marcin, to oni pokażą mi squat. Mówią, że nie chcą aby ich fotografować, bo różnie bywa z prawicowymi bojówkami. – Daleki jestem od twierdzenia, że Polskę zalewa brunatna zaraza. Ale trzeba jednak uważać, bo można mieć kłopoty – mówi Marcin.

Do It Yourself


Najpierw wchodzimy do skate parku. Chyba jedynego krytego i darmowego w Warszawie. Jak mówią moi rozmówcy, miejsce najpierw było przygotowane tylko dla BMXów. Teraz mogą tutaj również przychodzić ludzie z deskami. Niedawno zostało wyłożone nowe podłoże. Wszystko za pieniądze kolektywu, uzbierane podczas koncertów. I wszystko wykonane własnymi rękoma. Do It Yourself to dewiza squatersów. Mówię, że jest za mało światła, żebym zrobił zdjęcia. Landryn proponuje uruchomienie agregatu prądotwórczego.

Potrzebujesz - bierzesz


Zanim do niego dojdziemy Marcin pokazuje niewielką budkę wypełnioną między innymi ciuchami i płytami - Free Shop. – Tutaj ludzie przynoszą niepotrzebne im rzeczy, które mogą się przydać innym. Korzysta z tego kto chce. Jeżeli ktoś czegoś potrzebuje, to po prostu bierze – wyjaśnia Landryn. Czyli to forma wymiany? – Nie, to nie musi być wymiana. Chcesz, to po prostu bierzesz. Masz coś niepotrzebnego, to przynosisz. Tyle – odpowiada Marcin.

Landryn włącza agregat. Wchodzimy do budynku, w którym odbywają się koncerty. Zamki w drzwiach są powyłamywane przez firmę ochroniarską, która wtargnęła do Elby w piątek celem eksmitowania mieszkańców. – Z tego miejsca zdążyliśmy wywieźć sprzęt nagłośnieniowy, żeby go nie zniszczyli – Landryn wskazuje wyciszony płótnem pokoik. – Poginęły nam pieniądze – kontynuuje.


Koncerty, warsztat rowerowy, street art


Ciemnym korytarzem, którego ściany pokryte są graffiti, mijając pracownię sitodruku, dochodzimy do prowizorycznej kafejki. Mija nas kobieta z synkiem - mówi mu, że przychodziła tutaj kiedyś na koncerty. Przyszli naprawić rowery, bo na Elbie jest też warsztat. – Jesteśmy jednym w Polsce gastro-squatem. Często robimy tutaj wegetariańskie potrawy. Można też się tu napić fair trade'owej kawy [tworzonej bez wyzysku robotników] – mówi Marcin. W kafejce jest antresola. Na ścianach naprawdę ciekawe graffiti o wymowie antyfaszystowskiej.

Punk i charytatywne benefity


Przez bar przechodzimy do całkiem sporej sali koncertowej. Rozumiem, że grają tutaj kapele punkowe? – Tak, sporo punku. To są sporej części z nas wolnościowe korzenie. Ale nie zamykamy się na inne style muzyczne. Zdarza się jazz, elektronika, hip hop – wymienia Landryn. Dużo ludzi przychodzi? – Od 30 do 600. Niedawno mieliśmy koncert Zielonych Żabek. Było około 300 osób. Większość zespołów gra tylko za zwrot kosztów – wyjaśnia Landryn. Tutaj też organizowane są benefity, czyli imprezy, z których dochód przeznaczany jest na pomoc potrzebującym, np. schroniskom dla zwierząt.

Nowe miejsca w Warszawie:

Później idziemy do sali, w której znajduje się ściana wspinaczkowa oraz worki treningowe. Siłownia. Wszystko dostępne za darmo. – Urzędnicy często nie potrafią pojąć w jaki sposób wszystko to jest robione bez grantów, bez sponsorów, zupełnie non profit – mówi Landryn.

Wchodzimy do części mieszkalnej. Powyłamywane zamki. Z pokojów powynoszone rzeczy osobiste. Otwieramy drzwi każdego pokoju. Marcin mówi, że mogę robić zdjęcia. Na jednym z łóżek leży czyjś dowód osobisty i portfel. W budynku towarzyszy nam Andrzej mówiący z dającym się słyszeć wschodnim akcentem. – Jeden z ochroniarzy krzyczał, żebym się stąd wynosił. Ja pytam na jakiej podstawie. Nie potrafił odpowiedzieć. Zostałem. Później przyszli ludzie, którzy wynosili nasze rzeczy. Zwykli robotnicy. Powiedzieli, że nie mieli pojęcia, że będą zatrudnieni do takiej pracy. Jeśliby wiedzieliby, nigdy by się tego nie podjęli – tłumaczy.


Życie na squacie


Czym jest kolektyw? – Wyznacznikiem jest to ile czasu poświęcasz temu miejscu. Należysz do kolektywu jeśli się angażujesz – mówi Landryn. – Oczywiście Elba to nie tylko kolektyw, to też sporo ludzi, którzy kręcą się wokół: dzieciaki, które przychodzą do skate-parku, ludzie na koncertach – wymienia. – Wiesz, to miejsce jest katalizatorem inicjatyw. Ktoś przyjdzie, obejrzy, zaczyna się interesować i się angażuje. Uczysz ludzi, że można zrobić coś za darmo, z wielką frajdą. Pokazujemy, że można tworzyć, nie kupować – mówi Marcin.

Wracając do koncertów – mówię - jak będą jakieś wydarzenia, to dajcie znak. - W naszej sytuacji, nie mamy pojęcia czy jakikolwiek koncert się jeszcze odbędzie – mówi Landryn. Marcin: Wiesz, życie na squacie to jest wybór. To jest ciągły proces. Usuwają cię z jednego miejsca, zajmujesz drugie. To się nigdy nie kończy.

Sprawa squattów na MMWarszawa.pl

„Dzień otwarty” w squacie Przychodnia [zdjęcia]

Swoim występem w Nowym Wspaniałym Świecie Kapela przyparł do muru absurdalność medialnej obsesji na punkcie tragedii z Sosnowca.

Koniec Elby. Wyprowadzka za półtora miesiąca

Skłotersi z Elbląskiej 9/11 muszą opuścić nieruchomość do połowy maja. Gdzie pójdą?

"Bieda się ukrywa i jest ukrywana" [wywiad]

O squatach, kibicach, konsumpcji, stołówkach szkolnych i Stadionie Narodowym - rozmowa z Karolem Haratykiem z kolektywu Przychodnia.

Weekend na squacie Przychodnia [zdjęcia]

Fryzjer, gra w piłkarzyki, ping pong, warsztaty zinowe. Zesquatowana przychodnia przy Skorupki 6 była otwarta dla warszawiaków.

Roman Kurkiewicz: "Policja łamie prawo" [wywiad]

O niezrozumieniu przez władzę istoty miasta i arogancji policji wobec squatersów mówi MM-ce publicysta Roman Kurkiewicz.

Protest entuzjastów Elby na ulicach Warszawy

„Miasto to nie supermarket”, "Elba zostaje" - od takimi hasłami około tysiąca osób przemaszerowało ulicami stolicy. Zdjęcia.

Życie na squacie, czyli Elba od środka

Mieszkańcy squatu przy Elbląskiej oprowadzają nas po swoim miejscu. Zobaczcie życie na wskroś alternatywne.

Eksmisja Elby z perspektywy mieszkańców [zdjęcia]

- Wyłamali zamki i zdemolowali nasze sypialnie - oburzają się squatersi. - Tutaj toczyło się życie kulturalne. Robiliśmy koncerty, była siłownia, skatepark.


X

Miejsce
w rankingu

Komentarze

Kamil Gość
~Kamil
Niewiem o co cho. 2012-03-18 10.29

Ja w życiu nie przypuszczałem że w warszawie może być takie miejsce. A teraz gdy się o tym dowiedziałem mają to zniszczyć?
-O nie. Czy im nie przyszło do głowy że takie miejsca jednoczą?
Zrąbało ich?
A jeszcze do tego ukradli wam pieniądze?
-JA się nie dziwie że chcecie tego bronić. gdy tylko będzie możliwość wpadnę tam.A czy ktoś może mi podać więcej info o tym miejscu?
Moje GG 34797794 Piszcie nawet jak niedostępny, a potem się odezwę. Pozdro. Jestem z wami.

Samotny mściciel Gość
~Samotny mściciel
Ludzie mogą się jednoczyć 2012-03-18 10.45

a to nie na rękę każdej władzy.... tym bardziej teraz w naszych czasach gdzie dąży sie do rozbicia i skłócenia ludu!

Edyta Nowicka Edyta Nowicka
Elba 2012-03-18 17.51

Zapraszano mnie kilka krotnie na imprezy do Elby, ale jakoś nie specjalnie byłam zainteresowana... i szkoda, bo dzięki temu artykułowi widzę, że to na prawdę świetnie miejsce!

gosc2 Gość
~gosc2
antypolityczny 2012-03-19 18.02

bez przesady z tymi bojówkami. ja mam poglądy prawicowe, ale na elbląskiej czasem bywam.

Dodaj swój komentarz: